Czułam jak ktoś mnie niósł na rękach... Lekko otworzyłam oczy, ale wszystko było jak za mgłą. Nie mogłam dostrzec twarzy osoby, która mnie niosła, więc poddałam się i znów odpłynęłam.
***
Obudził mnie bardzo zimny chłód. Gdy otworzyłam oczy, nie mogłam się przyzwyczaić do panującej wokół ciemności. Po parunastu sekundach mój wzrok się wyostrzył i spostrzegłam gdzie jestem. Leżałam na łóżku w swoim pokoju. Zauważyłam, że okno jest otwarte na oścież. Zeszłam z łóżka i zamknęłam je. Rozejrzałam się dookoła i nagle mi się przypomniało co się wydarzyło zanim zemdlałam. Może to wszystko było snem? Może wciąż jestem niezauważana przez nikogo w szkole? Może wcale nie należę do rady uczniowskiej? Może Jasmine nie dała mi klucza do tego pokoju? Może... Może nie zostałam zaatakowana? Na tą ostatnią myśl moje źrenice się rozszerzyły. Pobiegłam do łazienki. Gdy podeszłam do lustra przeżyłam szok. Na mojej szyi... Widniały dwie małe ranki. Wampir? Przecież wampiry nie istnieją. Zaśmiałam się nerwowo. To nie mogło być prawdą. Byłam już na skraju wytrzymałości psychicznej. Wzięłam głęboki oddech, próbując się uspokoić. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Trochę się przeraziłam, ponieważ byłam bardzo blada. Z drugiej strony to zawsze jestem blada, więc nie powinnam się o nic martwić. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Stałam chyba tam 3 minuty aż stwierdziłam, że mam ochotę na ryż. Na szczęście w lodówce jeszcze trochę go było, więc wzięłam miskę oraz łyżkę do ręki i poszłam na górę do swojego pokoju. Zapaliłam lampkę, która stała na stoliku obok mojego łóżka. Gdy zjadłam ryż dopiero spostrzegłam, że na stoliku leży jakaś kartka. Wzięłam ją do ręki. Było coś na niej napisane.
Pierwsze co usłyszałam to irytujący dźwięk budzika, a potem irytujący dźwięk głosu mojej mamy.
- WSTAWAJ! I jak ty w ogóle możesz spać w szkolnym mundurku?! - zaczęła wrzeszczeć jeszcze głośniej.
- Wyjdź. - powiedziałam stanowczym tonem.
Powiedziała do mnie coś jeszcze, ale byłam zbyt nieprzytomna żeby usłyszeć i zrozumieć, a potem poszła sobie. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Rzeczywiście byłam w mundurku. Cały był pognieciony. Zażenowana moją bezmyślnością i lenistwem, jaki okazałam nie przebraniem się gdy szłam spać, westchnęłam zrezygnowana. Zdjęłam z siebie ubrania, po czym je wyprasowałam. Szybko wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy. Założyłam mundurek, uczesałam włosy i zeszłam na dół. Nie odczuwałam głodu, więc sobie darowałam śniadanie i od razu wyszłam do szkoły. Gdy weszłam do budynku zauważyłam Jasmine jak rozmawia z jakimś chłopakiem. Nie chcąc przeszkadzać przeszłam obok i powiedziałam tylko jej 'Cześć.'
- Neomi zaczekaj! - krzyknęła za mną Jasmine.
- Co się stało? - uśmiechnęłam się do niej.
- Właściwie to nic, ale prosiłabym cię o małą przysługę.
- Jaką? - zapytałam zaciekawiona.
- To jest James. Jest nowy w szkole i chciałabym cię prosić o to, żebyś mu dziś pokazała szkołę.
- Okej. - spojrzałam na chłopaka i się do niego uśmiechnęłam. - Jaką masz pierwszą lekcję? - zapytałam.
- Angielski. - uśmiechnął się do mnie.
Poprowadziłam go przez korytarz do sali w której miał lekcje.
- Tak się składa, że jesteśmy w tej samej klasie, więc będzie ci łatwiej, bo już znasz kogoś z klasy. - powiedziałam.
Weszliśmy do klasy i powitała nas Kumiko. Lekcja szybko zleciała jak cała reszta. Na szczęście zdążyłam pokazać Jamesowi całą szkołę. Kiedy już się pożegnałam ze wszystkimi poszłam w kierunku pokoju rady uczniowskiej. Gdy już byłam niedaleko zaczęło mi się kręcić w głowie. Zignorowałam to i weszłam do pokoju. Oczywiście musiałam użyć klucza, bo pokój był zamknięty, ponieważ reszta miała coś załatwić w sekretariacie. Rzuciłam swoją torbę z książkami w kąt i usiadłam przy stole. Zaczęłam przeglądać papiery, które wczoraj zostawiłam tutaj, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam i je otworzyłam. W progu stał James.
- Umm.. Hej. Ja tylko chciałbym ci podziękować za dziś. Wcześniej nie było jakoś okazji. - uśmiechnął się.
- Nie ma za co. - odwzajemniłam jego uśmiech.
- Masz bardzo ładny uśmiech. - powiedział nagle.
- Emm.. Dziękuję. - odpowiedziałam zmieszana.
Spojrzał się prosto w moje oczy. Trochę mnie to zakłopotało, ale nie dałam po sobie tego poznać, ale chyba i tak to wyczuł..
- Um.. Ja już chyba pójdę, więc.. Miłego dnia życzę. - powiedział wesoło.
- Dziękuję i nawzajem. - odpowiedziałam mu.
Gdy odszedł, zamknęłam drzwi i się o nie oparłam. Wzięłam głęboki oddech i powoli zaczęłam wypuszczać powietrze. Nie lubię takich sytuacji no, ale co poradzę? I tak będą się zdarzały. Może nie często w moim przypadku, ale będą. Wróciłam do notatek leżących na stole. Same przyziemne sprawy. Kłótnie przewodniczących klas, ściąganie na kartkówkach. Takie sprawy miałam "rozwiązywać". Równie dobrze mogłyby się same rozwiązać. No, ale cóż. Po to tutaj jestem, nieprawdaż?
Do pokoju weszła Jasmine z Ericą.
- O widzę, że już się zapoznałaś ze sprawami do rozwiązania. No więc która z przewodniczących klas III ma się zająć festynem przed przerwą świąteczną? - zapytała Jasmine.
- Obie niech się tym zajmą. Mają dobre pomysły, ale osobno jest ich mało, więc niech połączą swoje siły. - odpowiedziałam jej.
- Dobrze zrobiłam, że to właśnie Ciebie wybrałam na te stanowisko. - mówiąc to mrugnęła do mnie.
Czas w tym pokoju, z tymi ludźmi i w tej miłej atmosferze mijał zbyt szybko. W końcu wybiła osiemnasta. Gdy zaczęłam zbierać swoje rzeczy Jasmine odezwała się.
- Słuchajcie. Dziś robię imprezę u siebie w domu i chciałabym żebyście wszyscy przyszli.
Każdy odpowiedział, że przyjdzie.
- A ty Neomi? - zapytała Kumiko.
- Umm.. Nie wiem, postaram się. - powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam.
Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z pokoju. Poszłam do wyjścia zastanawiając się czy iść na tą imprezę. Ugh! Nigdy nie byłam na żadnej imprezie.. Może czas na jakąś iść..? Na razie muszę poczekać na autobus. Czemu autobusem wracam do domu? Bo się cholernie boję przez to co się wczoraj wydarzyło. Bardzo cholernie się boję.. Przemyślę sprawę o tej imprezie jak wrócę do domu cała i bezpieczna. Tak...
Mam nadzieję, że wkrótce znów się spotkamy.
~ J.
Serce zaczęło walić mi jak szalone, a mój oddech przyśpieszył. W mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań na raz. Kim jest J? Czy on lub ona jest wampirem? JAK TO MA NADZIEJĘ ŻE ZNÓW SIĘ SPOTKAMY?! Mój poziom stresu był tak niewyobrażalnie wysoki, że nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Schowałam moją twarz w dłoniach i położyłam się na łóżku. Nie mogłam przestać płakać. Dlaczego mi to się wszystko musiało wydarzyć? Kimkolwiek ta osoba jest, już jej nienawidzę. Płakałam tak długo, że zrobiłam się bardzo senna i po krótszej chwili zasnęłam.
***
Pierwsze co usłyszałam to irytujący dźwięk budzika, a potem irytujący dźwięk głosu mojej mamy.
- WSTAWAJ! I jak ty w ogóle możesz spać w szkolnym mundurku?! - zaczęła wrzeszczeć jeszcze głośniej.
- Wyjdź. - powiedziałam stanowczym tonem.
Powiedziała do mnie coś jeszcze, ale byłam zbyt nieprzytomna żeby usłyszeć i zrozumieć, a potem poszła sobie. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Rzeczywiście byłam w mundurku. Cały był pognieciony. Zażenowana moją bezmyślnością i lenistwem, jaki okazałam nie przebraniem się gdy szłam spać, westchnęłam zrezygnowana. Zdjęłam z siebie ubrania, po czym je wyprasowałam. Szybko wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy. Założyłam mundurek, uczesałam włosy i zeszłam na dół. Nie odczuwałam głodu, więc sobie darowałam śniadanie i od razu wyszłam do szkoły. Gdy weszłam do budynku zauważyłam Jasmine jak rozmawia z jakimś chłopakiem. Nie chcąc przeszkadzać przeszłam obok i powiedziałam tylko jej 'Cześć.'
- Neomi zaczekaj! - krzyknęła za mną Jasmine.
- Co się stało? - uśmiechnęłam się do niej.
- Właściwie to nic, ale prosiłabym cię o małą przysługę.
- Jaką? - zapytałam zaciekawiona.
- To jest James. Jest nowy w szkole i chciałabym cię prosić o to, żebyś mu dziś pokazała szkołę.
- Okej. - spojrzałam na chłopaka i się do niego uśmiechnęłam. - Jaką masz pierwszą lekcję? - zapytałam.
- Angielski. - uśmiechnął się do mnie.
Poprowadziłam go przez korytarz do sali w której miał lekcje.
- Tak się składa, że jesteśmy w tej samej klasie, więc będzie ci łatwiej, bo już znasz kogoś z klasy. - powiedziałam.
Weszliśmy do klasy i powitała nas Kumiko. Lekcja szybko zleciała jak cała reszta. Na szczęście zdążyłam pokazać Jamesowi całą szkołę. Kiedy już się pożegnałam ze wszystkimi poszłam w kierunku pokoju rady uczniowskiej. Gdy już byłam niedaleko zaczęło mi się kręcić w głowie. Zignorowałam to i weszłam do pokoju. Oczywiście musiałam użyć klucza, bo pokój był zamknięty, ponieważ reszta miała coś załatwić w sekretariacie. Rzuciłam swoją torbę z książkami w kąt i usiadłam przy stole. Zaczęłam przeglądać papiery, które wczoraj zostawiłam tutaj, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam i je otworzyłam. W progu stał James.
- Umm.. Hej. Ja tylko chciałbym ci podziękować za dziś. Wcześniej nie było jakoś okazji. - uśmiechnął się.
- Nie ma za co. - odwzajemniłam jego uśmiech.
- Masz bardzo ładny uśmiech. - powiedział nagle.
- Emm.. Dziękuję. - odpowiedziałam zmieszana.
Spojrzał się prosto w moje oczy. Trochę mnie to zakłopotało, ale nie dałam po sobie tego poznać, ale chyba i tak to wyczuł..
- Um.. Ja już chyba pójdę, więc.. Miłego dnia życzę. - powiedział wesoło.
- Dziękuję i nawzajem. - odpowiedziałam mu.
Gdy odszedł, zamknęłam drzwi i się o nie oparłam. Wzięłam głęboki oddech i powoli zaczęłam wypuszczać powietrze. Nie lubię takich sytuacji no, ale co poradzę? I tak będą się zdarzały. Może nie często w moim przypadku, ale będą. Wróciłam do notatek leżących na stole. Same przyziemne sprawy. Kłótnie przewodniczących klas, ściąganie na kartkówkach. Takie sprawy miałam "rozwiązywać". Równie dobrze mogłyby się same rozwiązać. No, ale cóż. Po to tutaj jestem, nieprawdaż?
Do pokoju weszła Jasmine z Ericą.
- O widzę, że już się zapoznałaś ze sprawami do rozwiązania. No więc która z przewodniczących klas III ma się zająć festynem przed przerwą świąteczną? - zapytała Jasmine.
- Obie niech się tym zajmą. Mają dobre pomysły, ale osobno jest ich mało, więc niech połączą swoje siły. - odpowiedziałam jej.
- Dobrze zrobiłam, że to właśnie Ciebie wybrałam na te stanowisko. - mówiąc to mrugnęła do mnie.
Czas w tym pokoju, z tymi ludźmi i w tej miłej atmosferze mijał zbyt szybko. W końcu wybiła osiemnasta. Gdy zaczęłam zbierać swoje rzeczy Jasmine odezwała się.
- Słuchajcie. Dziś robię imprezę u siebie w domu i chciałabym żebyście wszyscy przyszli.
Każdy odpowiedział, że przyjdzie.
- A ty Neomi? - zapytała Kumiko.
- Umm.. Nie wiem, postaram się. - powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam.
Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z pokoju. Poszłam do wyjścia zastanawiając się czy iść na tą imprezę. Ugh! Nigdy nie byłam na żadnej imprezie.. Może czas na jakąś iść..? Na razie muszę poczekać na autobus. Czemu autobusem wracam do domu? Bo się cholernie boję przez to co się wczoraj wydarzyło. Bardzo cholernie się boję.. Przemyślę sprawę o tej imprezie jak wrócę do domu cała i bezpieczna. Tak...
______________________________________________________
PRZEPRASZAM. Jak to pisałam to byłam bardzo głodna. XD
I tak wiem, że miało być o 21:30, a skończyłam pisać o 01:47, a dodaje teraz o 03:36. WIEM I BARDZO PRZEPRASZAM. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał. Zostawcie pod spodem komentarz, a będę bardzo wdzięczna i zmotywowana do dalszego pisania. <3 Kocham was, dobranoc.
Małgorzato twoje opowiadanie mnie urzekło. Tylko sie zastanawiam czy aby napewno jestem bezpieczna??? Ale opowiadanie jest git i czekam zniecierpliwiona na lll rozdzial ;D
OdpowiedzUsuń