***
Wysiadłam z autobusu, który zatrzymał się na przystanku znajdującym się ulicę dalej od mojego domu. Przeszłam na moją ulicę i podeszłam do domu. Wyjęłam z kieszeni klucze i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i zdjęłam z siebie kurtkę i buty. Wchodząc do salonu bardzo się rozczarowałam. Znów leżała na kanapie. Kompletnie pijana. Moja własna matka zachowuje się coraz gorzej. Wcześniej tak nie było. Dopiero, gdy skończyłam 13 lat przestała udawać wspaniałą matkę i pokazała swoją prawdziwą stronę. Nienawidziłam jej za to. Za to, że nie potrafiła nigdy sama ze sobą sobie poradzić. Przez nią nie znam nawet własnego ojca. Mówiła "To zły człowiek. Naprawdę. Uwierz mi, nie chcesz go znać." No i co z tego? Może on by mnie kochał, a nie to co ona. Nigdy nie powiedziała mi, że mnie kocha. Nigdy. Z grymasem na twarzy poszłam na górę do swojego pokoju. Myślami byłam w innym świecie. W złym świecie w którym nikt mnie nie lubił i nie kochał. Zaraz miałam psychicznie nie wytrzymać... Jak w amoku poszłam do łazienki. Nie świadoma niczego, usiadłam na brzegu wanny. Zaczęłam płakać. Musiałam odreagować moją złość i smutek. Musiałam. Znów zrobiłam to. Znów płakałam. Nie chciałam już nigdy stąd wychodzić. Nie chcę, żeby ktokolwiek zobaczył moje zapuchnięte oczy Nikt nie może ich zobaczyć. Nikt... Myślami powróciłam do ostatnich dwóch dni. Do moich znajomych. Jedynych na świecie. Z którymi mogłabym się spotkać. Właśnie! Spotkanie, impreza u Jasmine! Ale pozostawało jedno pytanie. Iść czy nie? Zostać w domu pełnym niemiłych wspomnień czy przyjemnie spędzić wieczór ze znajomymi? Odpowiedź była chyba dość prosta. Wstałam z podłogi, zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam i owinęłam ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i powędrowałam do mojego pokoju. Podeszłam do szafy i przez chwilę popatrzyłam na wszystkie moje ubrania. Wyjęłam z niej pomarańczowo-czerwono-żółte szorty i bluzkę z napisem "Geek". Wzięłam z szafki obok jeszcze parę dodatków. Włożyłam mój telefon do prawej kieszonki szortów i zeszłam na dół po schodach. Wzięłam jedną karteczkę samoprzylepną i napisałam na niej "Idę do koleżanki na noc. Mieszka parę ulic dalej. Nie martw się wrócę około 13 popołudniu. Kocham cię, Neomi."
Założyłam kurtkę, buty i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Pospiesznym krokiem ruszyłam wzdłuż chodnika. Jasmine mieszkała kilka ulic dalej, więc nie było opcji żebym się zgubiła. Po 10 minutach stwierdziłam, że jednak się zgubiłam. Było już dawno po zmierzchu. Zaczęłam się trochę bać, bo ktoś szedł za mną. Szłam coraz szybszym krokiem. Osoba za mną też przyśpieszyła. Kiedy była już bardzo blisko mnie zaczęłam biec. Zaczął mnie gonić. Kiedy już opadłam z sił zaczęłam biec wolniej, aż w końcu się poddałam. Wiem, że to już był koniec. Zaraz coś mi się stanie.
- Dawaj pieniądze! - krzyknął mężczyzna.
- Nie mam żadnych pieniędzy! - odkrzyknęłam dławiąc się łzami.
- Skoro nie masz pieniędzy to na pewno masz coś innego. - powiedział i mrugnął do mnie.
Zaczął się do mnie niebezpiecznie szybko zbliżać. Zaczęłam się cofać, ale wpadłam na ścianę. Nie było ucieczki. Załapał mnie za nadgarstek.
- Zostaw mnie! - próbowałam się bronić, ale na darmo. Był silniejszy.
- To potrwa chwilę. Nie będzie boleć. - powiedział, a na jego twarzy pojawił się przebiegły uśmieszek.
Za co? Co takiego zrobiłam? zapytałam siebie w myślach. Kiedy zaczął się do mnie dobierać usłyszałam grzmot. Jakaś postać zeskoczyła z dachu i teraz stała za mężczyzną. Postać zbliżyła się do mężczyzny.
- Ona jest moja. - stanowczo powiedziała postać do zdezorientowanego mężczyzny. Postać znokautowała go.
Zamknęłam oczy. Nie chciałam już patrzeć na moje nieszczęście. Gorzej w końcu być nie może. Słyszałam jak postać podchodzi do mnie. Zacisnęłam mocniej oczy. Zaczęłam płakać. Zsunęłam się w dół i zwinęłam w kłębek.
- Proszę, nie rób mi krzywdy. - łkałam ledwie łapiąc oddech.
- Spokojnie. Przy mnie nic ci się nie stanie. - powiedział i przyklęknął przy mnie.
Znałam ten głos. Gwałtownie złapałam oddech i otworzyłam oczy.
- J-J-James? - zaczęłam jąkać.
Nic nie odpowiedział i tylko przytulił mnie do siebie. Wtuliłam się w niego. Rzeczywiście czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedział nagle. - Szłaś do Jasmine, prawda?
- T-tak..
- Chodź. Pójdziemy razem.
Wstałam i wytarłam oczy prawą ręką. Znów mnie do siebie przytulił. Nie wiem czemu mu ufałam po tak bardzo krótkim okresie znajomości. "Chodźmy" szepnął mi do ucha i złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem. Szliśmy długo w ciszy trzymając się za ręce, ale przerwałam tę ciszę.
- Dziękuję. - powiedziałam.
- Nie masz za co. - odparł.
- Ależ mam. Uratowałeś mnie przecież przed... - nie potrafiłam wymówić tego słowa. Ścisnęłam bardziej jego dłoń.
- Czemu ci się to przytrafiło? Przecież jesteś miła i dobra dla innych. Czemu los cię chciał tak pokarać? - powiedział pełnym współczucia głosem.
- Nie mam zielonego pojęcia. Proszę, nie wspominajmy tego przez ten wieczór. Chciałabym.. Chciałabym się dobrze..bawić? Nie wiem jak to określić... Zawsze byłam sama. Nie miałam znajomych..
- Jeżeli nie chcesz to nie musisz tego mówić, poza tym już doszliśmy. - powiedział i się do mnie uśmiechnął.
- Tak, nie lubię o tym mówić... Umm.. Wejdziemy trzymając się za ręce? Jeśli nie chcesz to zawsze mogę wejść później niż..
- Nie. Wejdziemy razem. Trzymając się za ręce. - przerwał mi i uśmiechnął się do mnie. - No to idziemy.
Weszliśmy do zatłoczonego salonu. Przez chwilę nie mogłam dostrzec Jasmine, ale w końcu znalazłam ją w tym wielkim tłumie. Pociągnęłam za sobą Jamesa i podeszłam do niej z nim.
- Hej. Myślałam, że będzie trochę mniej ludzi.
- Siemka. W końcu impreza to impreza, a nie prywatka na pięć osób. - powiedziała, a jej wzrok spoczął na mojej i ręce Jamesa. - Czy.. Czy wy jesteście razem? - zapytała z niedowierzaniem.
Spojrzałam na Jamesa pytającym wzrokiem. Wiedziałam, że to byłoby dziwne gdyby odpowiedział, że "tak" no ale jak wytłumaczyć to, że odkąd tu jesteśmy trzymamy się cały czas za ręce?
- Tak pośrednio. - powiedział.
- Ummm. Jak to "pośrednio"? - zapytała Jasmine robiąc znak cudzysłowu w powietrzu.
- Jesteśmy przyjaciółmi, ale.. Po prostu tak wyszło. - odparł.
- Uhuhu, widzę, że mamy tutaj mały romans. - powiedziała Jasmine prawie na cały dom.
Wzrok każdej osoby był skierowany na mnie i na Jamesa. Poczułam jak się rumienie i jak bardzo wytrzeszczyłam oczy.
- A-ale że romans od razu? Jasmine t-to nie żaden "romans" tylko przyjaźń. - powiedziałam jej równie głośno jak ona przedtem i się szeroko uśmiechnęłam. - a wy wszyscy na co patrzycie? - powiedziałam do tłumu ludzi, która sprawiała wrażenie jakby widział pierwszą w życiu przyjaźń damską-męską. Od razu wrócili do poprzednich zajęć czyli picie alkoholu, rozmawianie, tańczenie itp. Odetchnęłam z ulgą wiedząc, że w poniedziałek nie będziemy tematem plotek w szkole. Porozmawiałam jeszcze trochę z Jasmine i ustaliłyśmy, że nocuję wraz z Kumiko i Ericą u niej, a potem poszłam tańczyć z Jamesem. Zapomniałam o wszystkich smutkach i tego wieczoru się dobrze bawiłam. Chciałam aby ta chwili trwała wiecznie.
______________________________________________________
Wiem. Półgodzinne opóźnienie, ale do domu wróciłam o 18, a zaczęłam pisać o 19. PRZEPRASZAM BARDZO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz